Polacy vs Technologia okiem TeleGuru: A ja jestem – samochwała!

cartoon-0031

Znacie wierszyk o samochwale, która stoi sobie w kącie i z tej wygodnej perspektywy obserwuje rzeczywistość, nagabując wszystkich wokoło, by podziwiali jej wspaniałość, piękne ubranko i roztropność w myśleniu? Że co? Że nie czytujecie Brzechwy? To znaczy – nie czytujecie już, bo Brzechwę czytaliście w dzieciństwie, gdyż Brzechwa to taki pisarz, że tylko dla dzieci? Sądząc po tym, co dzieje się na portalach społecznościowych, śmiem stwierdzić, że nie.

Nie jest to zjawisko nowe. Z przypadłością tą rodzaj ludzki zmaga się od zarania dziejów – a właściwie, kto się zmaga, ten się zmaga: bo jeśli już ktoś się zmaga, to na pewno nie osoba, która na tę przypadłość cierpi. Niektórzy ludzie po prostu  muszą na to cierpieć i jakoś im z tym dobrze – to znaczy nie cierpią z tym. Ba, przeciwnie – udowadniając na każdym kroku, że są cudowniejsi i wspanialsi niż reszta świata, rosną w oczach. Własnych. I analogicznie – bez przechwałek przestają w ogóle istnieć.

1260533562_by_pagonik_600 Polacy vs Technologia okiem TeleGuru: A ja jestem - samochwała!

W czasach, gdy nie było internetu, wystarczyło zaparkować samochód większy od samochodu sąsiada pod domem – i od razu człowiek rósł we własnych oczach. Błogostan trwał chwilę albo dwie – bo po chwili sąsiedzi o nowym nabytku zapomnieli – ale ważne, że w ogóle trwał. Teraz wszyscy żyją w internecie. Wall w portalu społecznościowym zniesie wszystko: fotografię pierożków bez glutenu, rejestr ostatniej aktywności fizycznej, zdjęcie ze ślubu czy powiadomienie o innym, równie niezwykłym i karkołomnym wyczynie, który był tak niezwykły i karkołomny, że na pewno każdy będzie tego delikwentowi zazdrościł przez kolejne dwa i pół tygodnia. No bo kto by nie zazdrościł bliźniemu zakupu obiadu?

Ziemniaki są spoko

Takich felietonów jak mój jest w internecie mnóstwo. A pod nimi zapewne ogonki komentarzy w stylu „narzekacie na chwalących się, bo pewnie sami nie macie się czym pochwalić”. Jednak czy sam – nazwijmy to pieszczotliwie – akt ekshibicjonizmu nie jest swego rodzaju ubolewaniem? Jakimś ukrytym „płakaniem”, że się delikwentem nie interesują? I że z tego powodu delikwent cierpi i zmuszony jest nabijać sobie lajki zdjęciami kartofli na talerzu?

Oczywiście, ja nie mam nic do kartofli – one są tu zupełnie niewinne. Chodzi mi jedynie o to, że lądują nie tam, gdzie trzeba. Internet to nie jest miejsce dla nich. Parafrazując klasyka: osiągnięcia/majątek/obiad/aktywność fizyczna/związki/aparat na zębach/wycieczki są jak pewna część ciała – każdy ma jakieś, ale po co od razu pokazywać?

Twoja opinia

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

Podoba mi się
Mam mieszane odczucia
Nie podoba mi się
Nie mam zdania
100%
4 głosy
0%
0 głosy
0%
0 głosy
0%
0 głosy

Komentarze

Niczego nie przegapisz!

Zapisz się do newslettera TeleGuru i zawsze bądź na bieżąco z technologicznymi nowinkami.

Top