Artykuly

Polacy vs Technologia okiem TeleGuru: Ballada o utrudzonych smartfonach

Jeśli niezależnie od tego, co robisz lub gdzie znajdujesz się w danym momencie, lubisz zajrzeć sobie do internetu w smartfonie kilka lub kilkadziesiąt razy, a wychodząc z domu bez telefonu czujesz się, jakbyś nie miał na sobie ubrania, to wiedz, że coś się dzieje – najprawdopodobniej doskwiera ci pewna przypadłość, związana z faktem, że wykorzystujesz swój telefon.

Wszystko, co próbuje okiełznać lud, prędzej czy później otrzymuje jakąś nazwę – można o tym wyczytać chociażby w psychodelii „Mały Książę”. Zaburzenie w używaniu urządzeń telekomunikacyjnych także doczekało się własnego miana: dźwięczna nazwa „fonoholizm” lawiruje gdzieś pomiędzy przestrzenią medialną a kozetkową od wielu lat, określając obsesyjne korzystanie z telefonu komórkowego wraz z negatywnymi następstwami zjawiska. Nazwę tę ukłuto jeszcze w dobie „normalnych” telefonów, to znaczy zanim ludzie zaczęli masowo używać tych nienormalnych, czyli smartfonów.

Dziwnopojęcioholizm

Jakkolwiek dziwne może się to wydawać, patrząc z dzisiejszej perspektywy, gdy urządzenie uaktywniamy głównie po to, by zajrzeć do internetu, to jednak fakty są takie, że kiedyś można się było przywiązać także do normalnego telefonu. W artykule opublikowanym przed paroma laty (dokładnej daty nie mogę znaleźć, ale sądząc po grafice, na pewno było to przed kilkoma laty) na portalu Narkotyki.pl można przeczytać: „Z telefonów komórkowych korzystają niemal wszyscy, już od najmłodszych dzieci w przedszkolach, aż po seniorów. Ich użytkownicy są narażeni na niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą nierozsądne ich używanie, brak racjonalizmu w posługiwaniu się nimi może prowadzić do uzależnienia od telefonu, nazywanym też fonoholizmem.”

Kantar: Najbardziej preferowane marki smartfonów

Dalej portal wymienia kilka rodzajów nałogu telefonicznego: uzależnienie od pisania SMS-ów, obsesyjne kupowanie nowych modeli, długie granie w gry mobilne. Aktualnie telefony są wypierane przez coraz tańsze i fajniejsze smartfony – a ta zmiana, jak to zwykle ze zmianami bywa, pociąga za sobą kolejną: coraz częściej zamiast o fonoholizmie mówi się o zjawisku smartfonoholizmu (ble, ale to paskudnie brzmi).

Dzieci i telefony

W latach 2015-2016 roku fundacja DBAM O MÓJ Z@SIĘG przeprowadziła na ponad 22 tysiącach polskich uczniów w wieku 12-18 lat badanie dotyczące uzależnień. Zapytano młodzież, jakie rodzaje uzależnienia uznaje za szkodliwe. 93 procent nastolatków stwierdza, że destrukcyjne jest uzależnienie od dopalaczy; nałóg narkotykowy uznaje za szkodliwy 90,6 procent badanych; o fatalnym wpływie papierosów na organizm przekonanych jest 88,3 procent uczniów, a o szkodliwości alkoholu wie 82,5 procent. Dla porównania, w fonoholizmie zagrożenie dostrzega jedynie 38,4 procent nastolatków, natomiast w uzależnieniu od internetu – 40,9 procent badanych.

Ze smartfonami jesteśmy w stałym kontakcie

Z raportu wynika również, że w latach 2015-2016 z telefonu komórkowego korzystało regularnie 86,6 procent uczniów poddanych badaniu; pod telefonem starało się być 49 procent młodzieży; 37,5 procent nie wyobrażało sobie życia bez używania telefonu komórkowego, podczas gdy 22,7 procent badanych nastolatków uważało się za uzależnionych. Wyraźne oznaki uzależnienia dostrzeżono u 12-15 procent uczniów.

Torebką po głowie

Wszystkie te liczby pochodzą sprzed prawie dwóch lat – w tym roku zapewne procenty są już nieco wyższe, biorąc pod uwagę fakt, że smartfony tanieją i stają się coraz atrakcyjniejsze dla młodych ludzi. Na koniec pozostaje pytanie, czy na pewno jest się czego bać. Czy wykorzystywane telefony planują zemstę? Faktem jest, że nadmierne używanie urządzenia mobilnego nie odbija się na zdrowiu użytkownika w takim stopniu, jak narkotyki czy alkohol – w tym trzeba przyznać młodocianym badanym rację. Jednak z drugiej strony, nie powinno się uznawać za bezpieczne wszystkiego, co tylko nie niszczy nam wątroby – skutki fonoholizmu mogą być mniej widoczne, ale prędzej czy później na czymś się odbiją: na przykład na kontaktach z innymi ludźmi, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało. Można też ucierpieć fizycznie, obrywając w głowę torebką od dziewczyny, którą ignoruje się na randce, siedząc z nosem w smartfonie. Oczywiście pod warunkiem, że ona to w ogóle zauważy – bo najprawdopodobniej też będzie wtedy przeglądać Facebooka. Takie czasy.

Source: Fakty interia, Dbamomojzasieg, Narkotyki.pl
Tagi

Powiązane Artykuły

Back to top button
Close