Recenzje

Test Motorola FlipOut

Motorola Flipout to nietypowy smartfon z Androidem. Jego charakterystycznym elementem jest ukryta pod ekranem klawiatura QWERTY, którą się wykręca się zamiast wysuwać. Niestety, poza tym jednym, innowacyjnym rozwiązaniem jest to bardzo nieudana słuchawka.

Wykonanie i wygląd

Urządzenie w całości wykonano z plastiku przeciętnej jakości. Zdecydowano się na gładki materiał, który szybko się rysuje, co jest dużą wadą. Jego zaletą jest za to dostępność w wielu kolorach (biały, zielony, malinowy, błękitny, czerwony, pomarańczowy i czarny). Niestety, w oczy rzuca się spora grubość słuchawki (17 mm), co w połączeniu z kwadratowym kształtem tworzy niezbyt ciekawy efekt. Zamontowana klawiatura uprzyjemnia pisanie i jest wygodna. Daleko jej jednak do ergonomii znanej z telefonów BlackBerry, szczególnie gdy ktoś ma spore dłonie. Innowacyjny mechanizm rozkładania urządzenia działa poprawnie i trudno mu cokolwiek zarzucić.

Menu i aplikacje

Smartfon działa na Androidzie 2.1 z nakładką producenta Motoblur. Jest ona dosyć subtelna i stonowana. Dzięki temu system wygląda spójnie, przy jednoczesnym wzbogaceniu go o dodatkowe funkcje i aplikacje producenta. Miłym dodatkiem jest głęboka integracja oprogramowania z portalami społecznościowymi (Facebook, Twitter itp.), co jest bardzo ważne w przypadku telefonu ze sprzętową klawiaturą. Niestety, Motorola bardzo szybko zaprzestała wspierania tego modelu, dlatego pozostał on na starej wersji oprogramowania. Z tego powodu nowe programy i gry są często niekompatybilne z telefonem, co znacząco zmniejsza jego możliwości. Interfejs jest minimalistyczny, ale nie tak stylowy jak w przypadku Androida 4.0 lub nowszych.

Wyświetlacz

O zamontowanym wyświetlaczu 2,8 cala trudno powiedzieć cokolwiek dobrego. Wyświetlany obraz ma wyblakłe kolory, słaby kontrast, szarą czerń, niską czytelność w słońcu, a do tego rozdzielczość 240 x 320 pikseli powoduje, że obraz potrafi być poszarpany i nieostry.

Aparat

Ma 3,2 Mpix i robi brzydkie zdjęcia nawet w dobrych warunkach. Niestety, ich jakość jest poniżej oczekiwań nawet jak na budżetowego smartfona. Dopełnieniem obrazu rozpaczy jest brak diody doświetlającej, której miejsce zajęło lusterko do robienia autoportretów.

Kamerka pozwala na nagrywanie wideo w bardzo niskiej rozdzielczości 352 x 288 pikseli. Z tego powodu obraz jest rozmazany, pozbawiony detali, a do tego brakuje mu płynności.

Multimedia i Internet

Używanie Flipout do multimediów, to czysty masochizm. Mały, słaby ekran nie nadaje się do niczego poza komunikacją, którą ułatwia sprzętowa klawiatura. Telefon nie radzi sobie z otwieraniem wideo w znośnej jakości, a wyświetlacz skutecznie zniechęci do oglądania nawet Youtube. Podobnie wygląda sytuacja ze stronami internetowymi, które działają powoli i są nieostre. Trochę lepiej wypada jakość rozmów i muzyki w słuchawkach, ale nie jest to nic powyżej rynkowego standardu z ówczesnego okresu. O graniu w nawet proste gry 3D można zapomnieć ze względu na nędzną wydajność.

Słabo wypada też ilość wbudowanej pamięci, której jest tylko 150 MB (czyli ok. 30 piosenek). Dlatego konieczne jest zaopatrzenie się w kartę microSD.

Wydajność

Telefon korzysta z jednordzeniowego procesora taktowanego 600 Mhz i 512 MB RAM. O ile pamięci wystarcza do w miarę komfortowego korzystania z telefonu, tak główna jednostka jest zbyt wolna, żeby umożliwić płynne działanie interfejsu, o bardziej rozbudowanych aplikacjach nie wspominając.

Bateria

Czas pracy na baterii też wypada bardzo słabo i oscyluje w granicach jednego dnia. Jeśli włączy sie do tego GPS, to ilość dostępnej energii dosłownie spada w oczach.

Podsumowanie

To telefon stworzony dla młodzieży, o czym świadczą nietypowa, sprzętowa klawiatura oraz głęboka integracja z portalami społecznościowymi. Trzeba jednak mieć świadomość, że obie te cechy nie ratują Flipotua. Jest to urządzenie złe, nieudane, powolne i irytujące, które nie pozwala cieszyć się zaletami Androida. Znacznie lepiej rozejrzeć się za jakimś BlackBerry Curve, HTC Cha Cha czy Sony Ericssona Xperią Pro, które również wyposażono w klawiatury.

Tagi

Tomasz Słowik

Wcześniej redaktor i korektor w jednym. Obecnie tester gier komputerowych. Fan urządzeń mobilnych, komputerów oraz elektronicznej rozrywki. Gracz z zawodu i zamiłowania, którego spotkać można na wirtualnych polach bitew w War Thunder. Użytkownik i zwolennik niezmodyfikowanego nakładkami Androida.

Powiązane Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close