Recenzja: Pou

pou-gra-recenzja

Pou Google Play

Pou iTunes

Pou Producent

Cena: 0 zł

Natłok obowiązków lub alergia nie sprzyjają przygarnięciu wymarzonego psa lub kota. Rozwiązanie? Wirtualny pupil, czyli aplikacja bijąca rekordy popularności w sklepach z programami i grami.

Wstęp

Wśród bogatej oferty Google Play czy iTunes trudno znaleźć odpowiednie tytuły dla najmłodszych. Przemoc i krew są częstymi elementami wielu współczesnych gier oraz kreskówek. Naprzeciw wiodącym trendom, firma Zakeh zaoferowała pewną nowość. A ponieważ najczęściej to, co nowe, jest po prostu zapomnianym starym, dorosłym użytkownikom może zakręcić się w oku łezka.

Na czym polega

Pou, bo o nim mowa, jest darmowym tytułem należącym do kategorii gier rekreacyjnych. Użytkownik opiekuje się w nim elektronicznym zwierzątkiem – dba o jego podstawowe potrzeby fizjologiczne, rozwój i zabawę. A jest to tylko procent możliwości, jakie daje aplikacja. Brzmi znajomo? Produkcja nawiązuje do szalenie popularnych pod koniec lat 90. ubiegłego wieku (również w Polsce) – gier Tamagochi.

Bohaterowie

Tytułowy bohater (lub bohaterka – tego nie wiadomo) przypomina nieco postać z kreskówki Toy Story – Pana Bulwę. Pou jest brązowy, ma owalne kształty, duże oczy – jego wygląd budzi sympatię. Uroku dodaje mu również nieco nieporadne zachowanie – pomrukiwanie czy chrupanie podczas jedzenia. Dzieciakom (choć pewnie nie tylko im), taka postać z pewnością przypadnie do gustu. Pou wiernie wykonuje polecenia, jest oddany niczym prawdziwy szczeniak, do którego nietrudno się przywiązać.

Rozbudowanie gry

Świat elektronicznego stwora tworzą jego dom oraz otaczająca go okolica. Pokoje wewnątrz posesji Pou (kuchnia, łazienka, hall, laboratorium, pokój gier oraz sypialnia), odpowiadają jego poszczególnym potrzebom – utrzymaniu energii, najedzeniu, zdrowiu oraz zabawie. Aplikacja zawiera system „małych gier”, których twórcy zaproponowali aż 30! Bohater może m.in. bawić się piłeczką, skakać po platformach czy jeździć samochodem. Wszystkie z propozycji pozbawione są elementów niewłaściwych dla dzieci. Rodzice mogą więc śmiało zostawić milusińskich sam na sam z telefonem czy tabletem wiedząc, że nie marnują oni czasu, a wręcz przeciwnie – opiekowanie się stworkiem krzewi w nich dobre nawyki – odpowiedzialność oraz systematyczność. Pou zostało przetłumaczone na język polski (wyłączając nieliczne opisy), co dodatkowo podnosi jego wartość w oczach opiekunów. Grę wyposażono w liczne akcesoria. Dzięki nim można personalizować zarówno wygląd bohatera, jak i jego otoczenia. Rozrywkę najmłodszym może też zapewnić uwiecznianie Pou – program oferuje bowiem funkcję aparatu. Efektami zabawy można następnie dzielić się za pomocą e-maila lub portali społecznościowych. Na marginesie, należy pamiętać, że korzystanie ze stron typu Facebook, wymaga od rejestrującego ukończenia 12. roku życia.

Pou posiada dwa etapy życia – dzieciństwo oraz dorosłość, którą osiąga się przez odpowiednio długi czas gry oraz sute karmienie. W przeciwieństwie do stworzeń znanych z tamagotchi, bohater nie starzeje się, a co za tym idzie, zabawa nigdy nie dobiega końca. Pou nie można też zabić. Tytuł obfituje również w liczne zadania, polegające na zdobywaniu monet w minigrach czy wykonywaniu odpowiedniej liczby powtórzeń danej czynności.

Sterowanie i komfort gry

W trosce o najmłodszych, producenci zaoferowali program w oparciu o bardzo intuicyjny interfejs. Zarówno podczas realizacji podstawowych potrzeb postaci, jak i w czasie minigier, sterowanie ogranicza się do wskazania obiektu lub wielokrotnego uderzania w ekran. Komfortu zabawy nie odbierają pojawiające się u dołu ekranu reklamy.

Grafika i dźwięk

Zarówno obraz, jak i dźwięk nie pozostawiają wątpliwości, do kogo skierowany jest tytuł. Jego grafika zdominowana została przez jaskrawe barwy oraz komiksową kreskę.

Odgłosy wydawane przez Pou należą do nielicznych dźwięków występujących w grze. Wszystkie dodają jednak jej jednak jeszcze większego uroku. Muzyka rozbrzmiewa  wyłącznie podczas mini gier, wpisując się w dziecięcą konwencję aplikacji.

Mikrotransakcje

Chluby twórcom nie dodaje zaoferowany przez nich system dokupywania akcesoriów. Choć ceny nowych, wyszukanych strojów przeważnie zamykają się w kwocie 1$, a sam system nie jest nachalny, świat dorosłych nie powinien uświadamiać dzieci o roli pieniądza podczas niewinnej zabawy. Ponadto, nieświadome płatności dziecko może zacząć kupować przedmioty bez wiedzy rodziców (o ile mają przypisaną do telefonu kartę płatniczą). Zdecydowanie lepszy rozwiązaniem z punktu widzenia użytkowników byłoby uiszczenie jednorazowej opłaty przy kupnie gry w zamian za brak mikrotransakcji.

Podsumowanie

Pou jest jedną z nielicznych pozycji, w pełni kierowaną do dzieci. Od najmłodszych lat, tytuł krzewi dobre nawyki poprzez zabawę, jaką może być opieka nad wirtualnym zwierzątkiem. Aplikacja znajdzie uznanie wśród najmłodszych dzięki licznym, zróżnicowanym minigrom, ale przede wszystkim – za sprawą postaci osobliwego stwora. Rodzice z kolei będą pewni, że powierzają dziecku tytuł bezpieczny, pozbawiony przemocy. Gdyby z aplikacji wyeliminowano system mikrotransakcji, byłby pozycją niemal idealną.

Co nam się podoba

Pozbawiona przemocy – idealna dla dzieci
Krzewi prawidłowe nawyki, edukuje
Bawi i wciąga nawet starszych użytkowników
Szeroka oferta gadżetów zmieniających wygląd bohatera
Bardzo dużo minigier do zabawy z podopiecznym stworkiem
Miła dla oka, barwna grafika
Łatwe sterowanie
Do pobrania za darmo

Co nam się nie podoba

System mikrotransakcji w grze dla dzieci może okazać się źródłem nieprzewidzianych wydatków
Głównie dla młodszych użytkowników
Uboga oprawa dźwiękowa

Komentarze

Niczego nie przegapisz!

Zapisz się do newslettera TeleGuru i zawsze bądź na bieżąco z technologicznymi nowinkami.

Top