Test Samsung F480

samsung-f480-2 kopia

To klasyczny telefon z ekranem dotykowym z 2008 roku, w którym zrezygnowano ze sprzętowej klawiatury. Nie ma w nim nowoczesnego systemu operacyjnego, a jedyne czym się obecnie wyróżnia, to wygląd.

Wykonanie i wygląd

Do budowy słuchawki użyto plastiku oraz metalu. Ten pierwszy znajduje się z przodu i po bokach obudowy, a z tego drugiego zrobiono pokrywę baterii, która jest przyjemnie zimna w dotyku. Spasowanie elementów stoi na wysokim poziomie, a wygląd słuchawki jest bardzo minimalistyczny i może się podobać.

Menu i aplikacje

Samsung F480 korzysta z przestarzałego, zamkniętego systemu operacyjnego, który został dobrze dostosowany do obsługi dotykiem. Niestety, nie ma na niego zbyt wielu gier i aplikacji, a te które są, mają bardzo ograniczone funkcje. Sporo do życzenia pozostawiają też ograniczone możliwości personalizacji interfejsu. Poza zmianą wyglądu i rozstawieniem małych aplikacji (widżetów) na pulpicie niewiele można na nim zrobić. Pod tym względem znacznie ustępuje Androidowi. System oferuje kilka fabrycznych narzędzi takich jak: pakiet biurowy, przeglądarka internetowa, kalendarz, alarm, odtwarzacz muzyczny, radio FM itp. Od razu widać, że do zaawansowanych systemów operacyjnych (np. iOS, Windows Phone, Symbian, Android) temu z F480 sporo brakuje i nie można go rozpatrywać w kategoriach smartfona.

Wyświetlacz

Zamontowany panel ma 2,8 cala i beznadziejną rozdzielczość 240 x 320 pikseli. Niestety, wyświetlany obraz jest poszarpany i nieostry. Nie zachwycają też wyblakłe kolory, kiepskie kąty widoczności czy przeciętna czytelność w słońcu. Duży plus dla Samsunga należy się za zastosowanie pojemnościowego panelu dotykowego, który jest znacznie czulszy od stosowanych w ówczesnym czasie ekranów oporowych (które reagowały na nacisk).

Niestety, niewielki wyświetlacz utrudnia edycję tekstu. Dostępna jest jedynie alfanumeryczna klawiatura ekranowa (do jednego przycisku przypisane jest kilka liter). Brak trybu QWERTY jest z dzisiejszego punktu widzenia dużą niedogodnością, która znacznie spowalnia pisanie.

Aparat

Matryca ma 5 Mpix i robi całkiem niezłe zdjęcia w dobrych warunkach oświetleniowych. Widać na nich zadowalającą liczbę detali i nie można mieć zastrzeżeń do odwzorowania kolorów. W robieniu szczegółowych fotografii pomaga też stabilizacja obrazu oraz autofocus, który bez problemu wyostrza bliskie obiekty. Niestety, gdy światła jest trochę mniej (wewnątrz pomieszczeń, po zmroku) jakość zdjęć drastycznie spada. Łatwo wtedy rozmazać ujęcie, spada poziom rejestrowych detali i pojawia się sporo kolorowego (cyfrowego) szumu.

O kręconych filmach można napisać tylko, że są i do niczego się, niestety, nie nadają. Nagraniom brakuje płynności i szczegółowości, co jest zasługą ich niskiej rozdzielczości (320 x 240 pikseli).

Multimedia i Internet

O ile w 2008 roku ekran 2,8 cala mógł się wydawać olbrzymi, tak teraz jest wręcz mikroskopijny. Przeglądanie na nim Internetu, to prawdziwa katorga, którą pogarsza problem z przewijaniem stron i tragiczna rozdzielczość obrazu. Do tego należy doliczyć brak łączności Wi-Fi, bez której użytkownik skazany jest na korzystanie z płatnej transmisji danych. Telefon zupełnie nie radzi sobie też z odtwarzaniem wideo. Nawet popularne pliki MP4 powodują problemy, a o DivX-ach i XviD-ach można w ogóle zapomnieć.

Pozostaje tylko odtwarzacz muzyczny i radio. Te akurat spisują się dosyć dobrze, chociaż nie obyło się bez pewnych zgrzytów. Pierwszym jest niewielka ilość wbudowanej pamięci (dla użytkownika dostępne są 223 MB, czyli ok. 40 piosenek), więc konieczne jest dokupienie karty microSD (do 8 GB). Drugim problemem jest brak gniazda mini jack 3.5 mm, bez którego podłączanie własnych słuchawek wymaga korzystania z przejściówek.

Bateria

Pozwala na niecałe 3-4 dni niezbyt intensywnej pracy. Nie jest to zbyt zachwycający wynik, zważywszy na ograniczone funkcje i niską wydajność opisywanego modelu. Znacznie gorzej prezentuje się jednak czas rozmów wynoszący zaledwie 3 godziny. Nawet od telefonu z 2008 roku można oczekiwać co najmniej dwukrotnie lepszego wyniku.

Podsumowanie

W dniu swojej premiery było to całkiem interesujące urządzenie z dobrze wyposażonym aparatem (autofocus, stabilizacja obrazu itp.). Obecnie jednak nie ma w nim niczego interesującego. Pod każdym względem Samsung F480 przegrywa ze smartfonami, a zwykłe telefony (np. Nokia 113) biją go na głowę prostotą obsługi, obecnością sprzętowej klawiatury (np. Nokia Asha 205) i czasem pracy na baterii (np. Nokia 301). Jeśli jednak ktoś koniecznie chce mieć niedrogi telefon z dotykowym ekranem i dobrym aparatem, to warto rozważyć Sony Ericssona Satio, jednak trzeba pamiętać, że on też nie jest smartfonem.

Co nam się podoba

Niska cena
Nietuzinkowy wygląd i kompaktowe wymiary
Akceptowalny czas pracy na baterii
W dobrych warunkach aparat robi niezłe zdjęcia (ale kręci beznadziejne filmy)
Sprzętowy spust migawki ułatwia fotografowanie
Niezła jakość dźwięku w słuchawkach
Całkiem prosty w obsłudze interfejs

Co nam się nie podoba

Mały, beznadziejny wyświetlacz utrudnia korzystanie z multimediów i Internetu
Brak obsługi dotyku w wielu punktach jednocześnie utrudnia powiększanie np. zdjęć
Problemy z odtwarzaniem wideo
Pisanie na klawiaturze ekranowej jest niekomfortowe i irytujące
Brak Wi-Fi zmusza do korzystania z płatnej transmisji danych
Niewielka ilość wbudowanej pamięci zmusza do korzystania z karty microSD
Pod każdym względem gorszy od smartfonów
Zdarzają się spowolnienia i przycinki interfejsu
Ograniczony system operacyjny, na który jest niewiele, prostych gier i aplikacji

Komentarze

Niczego nie przegapisz!

Zapisz się do newslettera TeleGuru i zawsze bądź na bieżąco z technologicznymi nowinkami.

Top