Recenzja Telefunken Crusoe: Komórkowy survival

telefonytelefunkentelefunken-crusoe
Ocena Teleguru: 31 /100
recenzja-telefunken-crusoe
Wbrew obecnym trendom, nie każdy potrzebuje smartfona, który jest w stanie zastąpić komputer, odtwarzacz muzyczny, a nawet centrum multimedialne. Dla niektórych ważniejsze są wytrzymałość obudowy, czas pracy na jednym ładowaniu oraz niezawodność. Właśnie naprzeciw takim klientom wychodzi Telefunkem ze swoim pancernym modelem – Crusoe. Nazwa tego urządzenia nie jest przypadkowa. Ten sprzęt przetrwa wszystko i wszędzie, a do tego wygląda na tyle groteskowo, że aż może się podobać.

1. Wykonanie i wygląd

Telefunken Crusoe na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z… czołgiem pozbawionym lufy. Telefon jest masywny i gruby (ponad 2 cm!), co świadczy też o jego wytrzymałości. Obudowa została wykonana z twardej gumy oraz plastiku, dzięki czemu słuchawka dobrze leży w dłoni, a do tego spełnia normę IP67, czyli jest odporna na zanurzenie do 1 metra przez godzinę i niestraszny jej kurz. Co więcej, telefon charakteryzuje się podwyższoną odpornością na uszkodzenia mechaniczne, dzięki czemu nawet wielokrotne upadki z wysokości do 1-2 metrów nie robią na nim wrażenia (aczkolwiek producent nie obejmuje ich w gwarancji).

By urządzenie było odporne na wodę, wszystkie gniazda musiały zostać ukryte pod obudową. W celu dostania się do nich, potrzebny jest specjalny klucz (a raczej metalowa płytka dołączona do zestawu). Pełni ona funkcje śrubokręta, którym odkręca się śrubki mocujące pokrywę baterii. Co ważne, nie są one jedynie atrapą, tak jak w niektórych modelach Samsunga. Po zdjęciu klapki i usunięciu baterii, użytkownik uzyskuje dostęp do gniazd na kartę pamięci oraz Mini-SIM. Niestety, zdjęcie pokrywy bez śrubokręta lub wspomnianej płytki jest niemożliwe. Zastrzeżenia może też wzbudzać utrudniony dostęp do gniazda słuchawkowego oraz USB. Zostały one ukryte pod gumową zaślepką, którą można w łatwy sposób odsunąć np. paznokciem. Miejsce na zestaw słuchawkowy jest jednak ograniczone, przez co istnieje konieczność zdjęcia zaślepki w celu podłączenia słuchawek. By dokonać potrzebny jest płaski śrubokręt (zestawowy kluczyk nie spełnia tej funkcji), co nie stanowi problemu w przeciwieństwie do utraty wodoodporności urządzenia, jeśli zaślepka zostanie w ten sposób usunięta na stałe.

Pewne zastrzeżenia wzbudza również klawiatura. Jej przyciski są od siebie wyraźnie oddzielone, ale na tyle wąskie, że i tak dosyć łatwo o przypadkowe wciśnięcie kilku klawiszy, co może być problemem podczas pisania w rękawiczkach. Pod tym względem konkurencyjny Kazam Life R5 spisuje się lepiej. Co więcej, w trakcie szybkiego wprowadzania tekstu, dosyć łatwo nacisnąć czerwoną słuchawkę, która zamyka edytor wiadomości. Zastrzeżenia można również mieć do wskaźnika kierunkowego, który znajduje się zbyt blisko klawiatury. Cieszy za to obecności dedykowanych przycisków, dzięki którym można sprawnie obsługiwać latarkę, aparat oraz skrzynkę mailową.

Komentarze

Niczego nie przegapisz!

Zapisz się do newslettera TeleGuru i zawsze bądź na bieżąco z technologicznymi nowinkami.

Top