Recenzja Nokia Lumia 530: Nowsza, tańsza, ale też gorsza

Dobry budżetowy smartfon to taki, który zapewnia przyzwoity komfort pracy w niskiej cenie. Ten warunek spełniały zarówno Nokia Lumia 620, jak i Lumia 520, które były jednymi z najlepszych budżetowców dostępnych na rynku. Oba te urządzenia doczekały się jednak następców. Niestety, producent chciał za wszelką cenę znacznie obniżyć ich ceny początkowe, przez co poprzednicy są niemal pod każdym względem lepsi. Czy jednak Nokia Lumia 530 jest w stanie zaoferować coś, czego nie ma jej o rok starsza siostra?

1. Wykonanie i wygląd

W porównaniu do Lumii 520, nowszy model ma bardziej zaokrągloną obudowę i niemal takie same gabaryty. Jest jednak o 5 gramów cięższy (129 g) i niemal 2 milimetry grubszy. W praktyce jednak różnica jest znikoma, a sam telefon bardzo przypomina odrobinę mniejszą Nokię Lumię 620. Pomijając podobieństwa i różnice, Lumia 530 to całkiem zgrabny smartfon z dobrze wykonaną, wymienną obudową. Po zdjęciu tylnego panelu użytkownik uzyskuje dostęp do baterii oraz gniazd na kartę SIM oraz pamięci. Cieszy świetne spasowanie elementów, dzięki czemu nic nie trzeszczy ani się nie ugina.

Urządzenie zrobiono z matowego plastiku i jest dostępne w wielu kolorach (pomarańczowym, białym, czarnym, zielonym). Materiał jest miły w dotyku i dobrze leży w dłoni. Niestety, z czasem zaczyna się on wycierać, co nie wygląda zbyt estetycznie. Ekran chroni wzmacnianie szkło bliżej nieokreślonego pochodzenia. Dzięki niewielkiemu wyświetlaczowi oraz dosyć pękatej obudowie, słuchawkę można wygodnie obsługiwać jedną ręką, co jest jej niewątpliwą zaletą.

47
Tomasz Słowik

Wcześniej redaktor i korektor w jednym. Obecnie tester gier komputerowych. Fan urządzeń mobilnych, komputerów oraz elektronicznej rozrywki. Gracz z zawodu i zamiłowania, którego spotkać można na wirtualnych polach bitew w War Thunder. Użytkownik i zwolennik niezmodyfikowanego nakładkami Android...

Komentarze